Opublikowano
·
5 min
czytania
Masz dość robienia strony samemu? Kiedy oddać ją specjalistom
Zrobiłeś stronę sam, żeby zaoszczędzić. Teraz zjada Twoje wieczory, a zapytań jak nie było, tak nie ma. Oto sygnały, że czas przestać ją łatać i oddać komuś, kto robi strony zawodowo.

Podsumowanie dla zabieganych
Zrobiłeś stronę sam, żeby zaoszczędzić. Oszczędność kończy się w momencie, gdy jej utrzymanie staje się stałym obowiązkiem.
Prawdziwy koszt to Twoje godziny i odkładane zmiany, a nie miesięczna opłata za kreator.
Pięć sygnałów, że czas ją oddać: od unikania edytora po brak wiedzy, skąd biorą się zapytania.
Większość stron robionych samemu zawodzi na strukturze, nie na wyglądzie.
Oddanie strony nie oznacza utraty kontroli: domena, konta i dostęp do edytora zostają u Ciebie.
Stronę zrobiłeś sam. Wtedy była to dobra decyzja. Budżet był napięty, kreator wyglądał prosto, a nikt nie znał firmy lepiej niż Ty. Dwa lata później to praca, o którą się nie starałeś, i która Ci nie płaci.
Nie zaczynałeś po to, żeby zostać web designerem
Prowadzenie własnej strony zaczyna się jak projekt na weekend, a kończy jako stałe zadanie. Zmienia się cena, więc trzeba poprawić cennik. Jedna usługa znika, pojawia się nowa. Klient pyta o realizację, której nigdy nie opisałeś. Nic z tego nie jest trudne. Wszystko spada na jedną osobę, która i tak prowadzi sprzedaż, realizację i faktury.
Rzadko problemem jest sama strona. Problemem jest to, że odpowiadasz za nią Ty. Każdy wieczór spędzony na poprawianiu sekcji to wieczór zabrany pracy, za którą płacą klienci, a poprawka i tak nie trzyma się na długo.
Prawdziwy koszt to nie abonament
Właściciele zwykle porównują wycenę agencji z miesięczną opłatą za kreator. To złe porównanie. Policz zamiast tego:
Godziny, które co miesiąc idą na stronę, wycenione według Twojej stawki dla klientów.
Zmiany, które odkładasz, bo każda kosztuje jeden wieczór.
Zapytania, których nie umiesz przypisać, bo nic na stronie nie mówi, skąd przyszły.
Strona, która kosztuje kilkadziesiąt złotych miesięcznie i cztery godziny Twojego czasu, nie jest tania. To jedna z droższych rzeczy na Twoim biurku, a płacisz za nią Ty.
Pięć sygnałów, że czas oddać stronę
Unikasz otwierania edytora
Wiesz, że coś na stronie jest nie tak. Wiesz od kilku tygodni. Otwarcie edytora oznacza stracone popołudnie, więc zostaje tak, jak jest.
Strona opisuje, co robisz, a nie dla kogo
Listy usług brzmią identycznie w całej branży. Jeśli Twoja strona główna pasowałaby do trzech konkurentów po podmianie logo, to niczego nie sprzedaje.
Od pół roku nic się na niej nie zmieniło
Żadnych nowych realizacji, nieaktualne ceny, żadnego znaku, że ktoś tu jest. Odwiedzający to widzą, Google też.
Każda drobna zmiana zajmuje pół dnia
Nowa sekcja psuje odstępy na telefonie. Poprawka na telefonie psuje widok na desktopie. To normalne w kreatorze opanowanym w biegu i samo nie przechodzi.
Nie wiesz, skąd biorą się zapytania
Zadaj sobie pytanie, ile zapytań przyniosła strona w zeszłym miesiącu. Jeśli szczera odpowiedź to wzruszenie ramion, strona jest ulotką, a nie narzędziem sprzedaży.
Dwa punkty z tej listy są irytujące. Cztery oznaczają, że strona kosztuje Cię zlecenia.
Dlaczego strony robione samemu nie działają, i nie chodzi o design
Przyjęło się, że profesjonalna strona to ładniejsza strona. Wygląd ma znaczenie, ale rzadko to on decyduje o tym, czy strona przynosi zapytania.
Brakuje zwykle struktury. Jasnej oferty na pierwszym ekranie. Jednego oczywistego kolejnego kroku na każdej podstronie. Nagłówków, które odpowiadają na pytanie realnie wpisane przez klienta. Tytułów i opisów stron napisanych świadomie, a nie zostawionych domyślnie. Wytyczne Google dotyczące tworzenia przydatnych treści mówią wprost: pisz przede wszystkim dla ludzi. Większość stron robionych samodzielnie jest napisana dla właściciela: historia, wartości, lista usług, kontakt na dole.
Budujemy w Framerze i Webflow, więc strukturę można zmienić bez przebudowywania całej strony za każdym razem, gdy zmienia się oferta. Narzędzie jest łatwą częścią. Pracą jest decyzja, po co jest dana podstrona.
Jak wygląda oddanie strony w inne ręce
Mniej dramatycznie, niż się wydaje.
Rozmowa o firmie, o kliencie i o tym, co strona ma robić.
Najpierw struktura i teksty, zatwierdzone zanim powstanie projekt graficzny.
Projekt, potem budowa, z Twoją akceptacją w ustalonych punktach.
Uruchomienie i późniejsza opieka, żeby strona dalej się rozwijała.
Decyzje nadal należą do Ciebie. Przestajesz tylko zajmować się utrzymaniem. Rozmawiasz z osobą, która faktycznie buduje stronę, a nie z opiekunem klienta przekazującym wiadomości.
Klucze zostają u Ciebie
Za większością samodzielnie robionych stron stoi obawa przed uzależnieniem: czekanie tydzień na zmianę jednego zdania, brak możliwości przeniesienia strony, płacenie tyle, ile ktoś zażąda. Obawa uzasadniona i łatwa do usunięcia.
Domena, konto hostingowe i sama strona należą do Ciebie. Dostajesz dostęp do edytora na drobne zmiany, które warto robić samemu, jak nowa opinia klienta czy korekta ceny. Resztą zajmujemy się wtedy, gdy tego chcesz, a nie dlatego, że nie masz wyboru.
Najczęściej zadawane pytania
Czy taniej jest robić to dalej samemu?
Na fakturze tak. W kalendarzu zwykle nie. Weź swoją stawkę godzinową, pomnóż przez godziny, które strona zjada co miesiąc, i porównaj to z jednorazową budową, której nie musisz utrzymywać.
Czy po oddaniu strony mogę ją dalej edytować?
Tak. Ustawiamy ją tak, żeby teksty, zdjęcia, ceny i wpisy blogowe dało się zmieniać bez ruszania układu, i pokazujemy, jak to robić.
Co, jeśli potrzebuję tylko odświeżenia, a nie nowej strony?
Powiedz to wprost. Część stron potrzebuje przebudowanej strony głównej i lepszych tekstów, a nie nowej realizacji. Jeśli to tańsza i uczciwsza odpowiedź, powiemy Ci o tym.
Ile to trwa?
Skoncentrowana strona dla firmy usługowej zajmuje zwykle tygodnie, nie miesiące. Najwięcej zależy od tego, jak szybko wracają od Ciebie treści i uwagi. Terminy ustalamy przed startem.
Co muszę przygotować?
Listę usług i cen, zdjęcia, które już masz, i pół godziny na rozmowę o klientach, których chcesz więcej. Resztę piszemy razem z Tobą.



